dwa brzegi rzeki
objęcia żyły niebieskiej
z prawej Pan Leśny
z lewej bagno bociana.
życie dopływa – woda
rzeźbi miękki głaz
wmurowany w niebo
zachód słońca zamyka dzień.
zakapturzony nocą czas
nie ima się rzeki, pleśnieje
umywa ręce niewiedza
tężeje naiwne marzenie.
rzucam okiem wstążki
nibykłosy białe mosty
przaśny poranek drży boleśnie
w półnagim oczekiwaniu.
zaraz przejdę tam
na długą stronę
zrywać czereśnie
zbyt późno to wcześnie.
22.10.2017
gdybym umiał mówić
a mówić nie umiem
zerwałbym z siebie szaty bolesne
utkana koszula z drutów kolczastych
wspomień rozdroża rozwarte
kazali mi przejść bramę
napęczniały ze świecy światło
pojmuje znaki
w kostelacji Oriona
miałki płomień scalam
serca żelazne – miłość
pozwól zapomnieć.
23.10.2017
Dedykuje Agnieszce
w poprzek czasu nas rzucono
i kazano mrokiem iść
tunelami. nocy naznaczono
blizny. wspomnień jesienny liść.
ty zapytasz mnie o jutro
chcąc wyłuskać zamysł chwil
przelanych łez w martwe lustro
marzeń wezbranych. morza mil.
powiedzieli już jak kochać
jak do serca słowa przyszyć
światło. w piersi teraz słychać
echo. naucz nas grzeszyć.
19.09.2017
Dedykuje Agnieszce
W mroku zanurzeni
niechętnie nosimy się z prawdą
snem ponętnym odurzeni
serca z miękką tkanką
bałem się mówić
słowa srebro kaleczą obrazy
mewy nie można złowić
tylko nieba istnieją bez skazy.
Pod parasol głowę chowasz
stonka deszczu mokry listopad
chłód wieczorów łatwo zbywasz
wyschnięty słońca wodospad
piorun jakoś nie uderzył
tylko drzew spojrzenia rozdarte
nikt nam czasu nie odmierzył
kałużami myśli płyną dni otwarte.
06.12.2017