1.
rycerzem chciałem być
jest w nich, coś takiego
stają ramię w ramię
klęcząc przyjmują zaszczyty
głaszczą rumaka
nie dźwignąłem miecza
rzecz to ciężka, prosta
ordynarnie: stalą się zabija
poetycko świeci przykładem
rycerze mają to do siebie
nieoznaczone słowami służą
co im w rozsadza w biało głowy
zapisano o tym w księgach marginesy
haftowane ornamentem kwiaty opowiastki.
2.
widziałem kiedyś śmierć witezia
co kładł powieką smoki
drwiącego bezdechem z powietrza
oczami wbitymi w kamień
widziałem dwóch pastuchów
baśni – i jedną
wieczność w to wziętą.
3.
głos echo rozsadza mury Giewontu
jakaś legenda i jakiś czas
kłaniam się pięknie
na brzydkiej ziemi
serce przekłute pogodą
nawracam niewdzięczne
rycerzy słyszę ! – pieśni ze spiżu
jak Marsz Mendelsona !
i schody Penrose’a
jak Człowiek z Motyką
i sen Don Kichota !
armia z chorągwią
poetycko: świeci się stalą
ordynarnie zabija przykładem
wtenczas i w nadczas.
2022.07.05
Po środku dnia
na tafli jeziora
płynie mój obnażony cień
bez skrzydeł
bicia serca
i poczucia winy.
Niebo lustro wody
wlutowany czas flauta
nie dotyka niczego
nie ma
trzepotu powiek
perlistego uśmiechu.
Daleko rybacy
uwiązani białego pomostu
upływają w myślach
jeden szept
jedna godzina
niewtenczas – nigdy.
Na styku linii
światła i nocy
bez siebie
po drugiej stronie.
12.10.2022